Muszę jednak wspomnieć o wystawie figur woskowych. Dramat! Myślę, że nie było lepszego dnia niż wczoraj na wizytację tego miejsca bo akurat Halloween było obchodzone. Wszystkie figurki są po prostu okrutnie makabryczne. Najbardziej mnie przeraził Piłsudski...oczy malutkie, okolice czerwone...naprawdę można się przerazić. Włosy wszystkich wyglądają jakby były zafarbowanym sianem i nietrudno dojrzeć w niektórych przypadkach wielką niedbałość w ich umiejscowieniu. Najbardziej komediowo wypada Matejko którego pomyliłem z Panem Kleksem (bo dużo bardziej go przypomina) oraz papież (można wyszukać w internecie i samemu zobaczyć). Na szczęście teren parkowy pod wzgórzem prezentuje się dużo przyjemniej, zwłaszcza teraz.
Hopający kocur
O tym co autor zasłyszał, wykonwersował i innych.
Wednesday, November 4, 2015
Kopiec Kościuszki, figury woskowe i to co najlepsze w tym wszystkim
Wczoraj byłem po raz pierwszy na Kopcu Kościuszki. Powietrze nie dopisało więc ze "szczytu" widać było jak nad Krakowem unosiła się szara poświata zanieczyszczeń Emotikon tongue
Friday, August 21, 2015
Dla mnie Pana 19 zł nic nie znaczy
Byłem wczoraj głodny. Zamówiłem więc wieczorem dwie porcje ruskich pierogów. Miały przyjść do 40 minut. Nie przyszły więc dzwonię po 45 minutach by się dowiedzieć, że wyjdą za 7 minut. Ok – przeżyję. W końcu znalazły drogę do mnie. Od początku wydawały się dziwne, farsz jakoś nieswojo pachniał, w smaku też co kolejny pieróg to gorzej aż w końcu przy piątym musiałem wypluć bo ewidentnie farsz był stary, najpewniej jakiś okropny twaróg został użyty ale było to totalnie obrzydliwe. Zadzwoniłem do restauracji i chciałem porozmawiać z managerem gdyż to nie pierwsza wpadka tego miejsca. Dostałem informację, iż „manager będzie jutro”.
No więc dzwonię dzisiaj, odbiera Pani manager zaczynając miłym tonem rozmowę prosząc o opisanie sytuacji.
Ja: Zamówiłem wczoraj(…) i w pewnym momencie nie byłem w stanie zjeść bo ewidentnie farsz był stary…
Przerwano mi nagle wypowiedź bym usłyszał, iż „nasze pierogi są bardzo dobre” na co musiałem zareagować mówiąc, że nie mogły być dobre skoro czułem odór i musiałem zwrócić pieroga. Pani sypnęła mi długie wyjaśnienie, iż co rano jest jedna Pani odpowiedzialna wyłącznie za pierogi ruskie, robi tysiąc i się je mrozi więc są gotowane na bieżąco i Pani manager osobiście testuje farsz więc nie mogło z nimi być coś nie tak.
Ja: Nie wiem co z moim było nie tak, może twaróg jakiś stary został zmieszany albo jakieś małe niedopatrzenie miało miejsce – nie obchodzi mnie to bo moje pierogi były złe i nie do zjedzenia.
Ja: Zamówiłem wczoraj(…) i w pewnym momencie nie byłem w stanie zjeść bo ewidentnie farsz był stary…
Przerwano mi nagle wypowiedź bym usłyszał, iż „nasze pierogi są bardzo dobre” na co musiałem zareagować mówiąc, że nie mogły być dobre skoro czułem odór i musiałem zwrócić pieroga. Pani sypnęła mi długie wyjaśnienie, iż co rano jest jedna Pani odpowiedzialna wyłącznie za pierogi ruskie, robi tysiąc i się je mrozi więc są gotowane na bieżąco i Pani manager osobiście testuje farsz więc nie mogło z nimi być coś nie tak.
Ja: Nie wiem co z moim było nie tak, może twaróg jakiś stary został zmieszany albo jakieś małe niedopatrzenie miało miejsce – nie obchodzi mnie to bo moje pierogi były złe i nie do zjedzenia.
I tutaj ja mam pytanie komentarz. Co ma powiedzieć klient na taką odpowiedź? Dzwonię by powiedzieć, że jedzenie zaserwowane było złe ale słyszę że jedzenie w restauracji jest pyszne i niemożliwe by coś było nie tak.
Zadano mi pytanie czemu nie złożyłem skargi wczoraj na co odpowiedziałem, że chciałem i zadzwoniłem ale akurat Pani już nie pracowała. Tak samo jak nie pracowała Pani w kilku innych momentach gdy coś z jedzeniem było nie tak i prosiłem o wymianę. Tak więc po tym jak zadzwoniłem i nie było managera – pierogi trafiły do kosza. Poza tym próbowałem je zjeść bo byłem głodny jednak się nie dało.
Przedstawiłem, iż proszę o zwrot pieniędzy za pierogi. Kilka razy już jedzenie było średniej klasy ale zawsze wracałem z sentymentu (bo wcześniej bardzo dobrze i smacznie można było tam zjeść lecz nagle w pewnym momencie jakość spadła bardzo w dół) licząc, że będzie ok. Te pierogi to było już za dużo i czara się przelała. Usłyszałem: „Pan chce 19 złotych, ja chcę moje pierogi”. Na co odpowiedziałem, iż chciałem je oddać wczoraj ale już mam dość rozmawiania z kelnerką a Pani nie było więc dzwonię dzisiaj. Dodałem, iż jeśli odmówione zostanie mi oddanie pieniędzy to złożę wniosek do Inspekcji Sanitarnej bo moim zdaniem coś dziwnego dzieje się u nich na kuchni.
- Nie będzie mnie pan szantażował!
- To nie szantaż. Ja tylko informuję bo ewidentnie coś jest nie tak od jakiegoś czasu.
- Akurat kilka dni temu mieliśmy kontrolę i się nie boimy. Nasze drzwi stoją otworem.
- Bardzo dobrze, ja i tak nadal daję Pani wybór.
- Nie będzie mnie pan szantażował!
- To nie szantaż. Ja tylko informuję bo ewidentnie coś jest nie tak od jakiegoś czasu.
- Akurat kilka dni temu mieliśmy kontrolę i się nie boimy. Nasze drzwi stoją otworem.
- Bardzo dobrze, ja i tak nadal daję Pani wybór.
Ponadto usłyszałem, iż nigdy nie dotarła do tej Pani żadna skarga na pierogi. Dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że co najmniej 2 razy była dokonywana wymiana gdyż raz przyszły zupełnie zimne, innym razem nie tak jak zamówiłem a na przywóz kolejnych musiałem czekać kolejną godzinę(w sumie ponad 2) Zasugerowałem, że może istnieje problem z personelem gdyż nie informuje managera o takich sytuacjach. Usłyszałem, że Pani ma super kontakt z ludźmi i to ja wymyślam. Wspomniałem więc o sytuacji kiedy to podczas jednej z wymian dostawca prosił mnie błagalnie bym nie kontaktował się z managerem. Na chwilę Pani manager straciła głos by twórczo wyskoczyć:
- ...i Pan się kierowcy wystraszył? No wie Pan…
- Nie droga Pani, nie wystraszyłem się ale nie miałem serca ciągnąć wtedy tematu bo człowiek ewidentnie był zastraszony.
- ...i Pan się kierowcy wystraszył? No wie Pan…
- Nie droga Pani, nie wystraszyłem się ale nie miałem serca ciągnąć wtedy tematu bo człowiek ewidentnie był zastraszony.
Pojawiła się też kwestia, iż jestem oszczercą.
- Kelnerka, która wczoraj odbierała telefon od Pana stoi tu obok i przysłuchuje się naszej rozmowie. Mówi, iż nie powiedział Pan o co chodzi tylko zapytał się o managera.
- A więc ta Pani kłamie gdyż dokładnie pamiętam co powiedziałem a mianowicie „Witam, zamówiłem przed momentem u Państwa pierogi i chciałem w tej kwestii porozmawiać z managerem”
Panią manager na chwilę wyciszyła ta informacja a kelnerka dostała olśnienia i pamięć jej wróciła. Chciała mi dać kelnerkę do telefonu ale podziękowałem bo „rozmawiam teraz z Panią”.
- Kelnerka, która wczoraj odbierała telefon od Pana stoi tu obok i przysłuchuje się naszej rozmowie. Mówi, iż nie powiedział Pan o co chodzi tylko zapytał się o managera.
- A więc ta Pani kłamie gdyż dokładnie pamiętam co powiedziałem a mianowicie „Witam, zamówiłem przed momentem u Państwa pierogi i chciałem w tej kwestii porozmawiać z managerem”
Panią manager na chwilę wyciszyła ta informacja a kelnerka dostała olśnienia i pamięć jej wróciła. Chciała mi dać kelnerkę do telefonu ale podziękowałem bo „rozmawiam teraz z Panią”.
Podczas rozmowy padły też zupełnie niebywałe słowa:
- Proszę Pana, jeśli Pan uważa że Pana 19 zł i te pierogi mają dla mnie jakieś znaczenie to się Pan myli. One nic nie znaczą. Dla mnie bardzo ważne są opinie klientów i mam mnóstwo dobrych opinii…
- Pozwolę sobie zauważyć, iż jestem klientem, dzwonię by wyrazić moją opinię a słyszę że moja opinia jest dla Pani nieważna bo jest negatywna…
- Proszę Pana, jeśli Pan uważa że Pana 19 zł i te pierogi mają dla mnie jakieś znaczenie to się Pan myli. One nic nie znaczą. Dla mnie bardzo ważne są opinie klientów i mam mnóstwo dobrych opinii…
- Pozwolę sobie zauważyć, iż jestem klientem, dzwonię by wyrazić moją opinię a słyszę że moja opinia jest dla Pani nieważna bo jest negatywna…
Czy ktoś czuje tutaj pogardę wielkości Tatr?
Na pewno w końcu dzwonię po to by mieć darmowe jedzonko. Pierogi na pewno zjadłem ale nagle stałemu klientowi się zachciało złożyć skargę i nakłamać że było paskudne i odzyskać pieniądze. Ha! Ale ja sprytny jestem! Co to w ogóle jednak znaczy że moje 19 zł to jest nic. Super, ze restauracja prosperuje ale pozwolę sobie zauważyć, że to nie jest 19 zł ale dużo więcej bo klient zadowolony wraca. Niezadowolony… cóż – szerzy negatywną opinię. Ekonomicznie więc „niczym” dla tej Pani było by zaproponowanie 2 darmowych porcji by pokazać, iż to był przypadek.
Na pewno w końcu dzwonię po to by mieć darmowe jedzonko. Pierogi na pewno zjadłem ale nagle stałemu klientowi się zachciało złożyć skargę i nakłamać że było paskudne i odzyskać pieniądze. Ha! Ale ja sprytny jestem! Co to w ogóle jednak znaczy że moje 19 zł to jest nic. Super, ze restauracja prosperuje ale pozwolę sobie zauważyć, że to nie jest 19 zł ale dużo więcej bo klient zadowolony wraca. Niezadowolony… cóż – szerzy negatywną opinię. Ekonomicznie więc „niczym” dla tej Pani było by zaproponowanie 2 darmowych porcji by pokazać, iż to był przypadek.
Stanęło na tym, iż pieniądze zostaną mi zwrócone.
- Ze swojej strony Pana przepraszam ALE powinien był pan się zająć sprawą wczoraj.
- Próbowałem ale nie ma sensu ciągnąć tematu. Do widzenia.
- Próbowałem ale nie ma sensu ciągnąć tematu. Do widzenia.
Kilkakrotnie podczas rozmowy przerywano moje wypowiedzi. W pewnym momencie byłem już dość zły i stanowczo na to nie pozwalałem a sam dawałem Pani możliwość kończyć jej wypowiedzi. Jak usłyszałem jednak to ja byłem niemożliwy do rozmawiania.
Dodam, iż kierowca przybył z miną mordercy i oddano mi pieniądze w formie dużej ilości monet. Zacząłem liczyć. Kierowca chciał czmychnąć lecz poczekał...i czekał...i czekał. Poszedł gdy skończyłem liczyć, na szczęście zabrał swoją „ale upierdliwy klient” twarz.
Z tak obrzydliwą pogardą dawno się już nie spotkałem.
Teoretycznie sprawa jest błaha bo chodzi o porcję pierogów ale to ma swoją głębię. Nastawienie do klienta, pewna paskudna (polska?) mentalność, brak dobrej woli i tak mógłbym wymieniać. FUJ!
Subscribe to:
Posts (Atom)
